poniedziałek, 25 lutego 2013

Food Blogger Fest i migawki z weekendu.

W miniony weekend miałam przyjemność wziąć udział w konferencji Food Blogger Fest II w Warszawie. W zeszłym roku mój blog był ledwie raczkujący, więc wydarzenie sprzed dwóch dni było moją pierwszą tego typu imprezą. Wstyd straszny, bowiem aparat wyjęłam z torby raz - podczas warsztatów kulinarnych. Mogę więc podzielić się z Wami jedynie migawkami, zrobionymi telefonem, których zresztą też nie ma wiele. Każda wizyta w Warszawie to okazja do spotkania się z przyjaciółmi, spędziłam więc w stolicy trzy dni, a tych kilka ujęć świetnie je podsumowuje. 

Piątkowe popołudnie spędziłam w wielkim korku na wjeździe do Warszawy, z przyjaciółką na kawie w kawiarni przy placu Wilsona oraz z siostrą w SAMie na Lipowej. SAM mogę gorąco polecić - przemiła obsługa, normalne ceny, fajny klimat, genialny w swojej prostocie napój cytrusowo-imbirowy z miodem, przepyszny roast beef bajgiel z sosem chrzanowym.
Sobota to głównie Food Blogger Fest. Nie ukrywam, że największymi plusami było dla mnie ponowne spotkanie z Agatą oraz poznanie cudownej Pauliny. Konferencja zaczęła się kiepskim występem Basi Ritz - temat "Trendy w smakach" można było fajnie ugryźć, a wyszła z tego słaba prezentacja, dosłownie przeczytana przez Basię, z niemal zerowym "wkładem własnym". Następnie wystąpił fantastyczny Łukasz Węgrzyn, prawnik, który opowiadał o tym, jak blogerzy mogą chronić swoją twórczość. Prezentacja była świetna - błyskotliwa, zabawna i świetnie przygotowana. Następnie wystąpiły dziewczyny z agencji NextWeb Media, które omawiały design bloga - jakich błędów unikać, co powinno się na blogu koniecznie znaleźć. Fajnie było dowiedzieć się, na co patrzą firmy i co jest dla nich ważne. Później była prezentacja Eweliny Majdak z bloga Around the kitchen table. Była to prezentacja, której miło się słuchało - pomimo wyraźnego zdenerwowania samej Eweliny. Sprawiła wrazenie bardzo miłej, ciepłej i bezpretensjonalnej dziewczyny. Co zresztą już wcześniej wywnioskowałam z jej bloga :) 
Niedługo po rozpoczęciu się prezentacji Laury z Books for cooks, zwyciężyły: chęć rozprostowania nóg oraz burczenie w brzuchu. Razem z Agatą udałyśmy się na część kawiarnianą, gdzie przy kawie poznałam Paulinę i tak już zostałyśmy, gadając przez kilka godzin. Zaznaczam, iż absolutnie nie żałuję, ale o następnym prelegentach nie mogę się wypowiedzieć.
Na koniec, gdy większość uczestników pojechała już na Solec, ja zostałam na warsztatach fotograficznym z Beatą i Lubo Lipov. Warsztaty, jak dla mnie, były nieco rozczarowujące. Myślałam, że dowiem się czegoś nowego, że podzielą się z nami jakimiś wskazówkami, czego unikać, na co zwracać uwagę. A tu nic. Wielki stół z pysznie wyglądającym jedzeniem zapowiadał fajne warsztaty, a dowiedzieliśmy się, że mamy skomponować sobie danie i robić zdjęcia. I tyle. Jedyną nowością było dla mnie obcowanie ze studyjnym światłem błyskowym, ale to niestety za mało.
Następnie razem z Pauliną i Damianem udaliśmy się na Solec, na after party. Po godzince zaprowadziłam ich na przystanek - oni udali się na dworzec, a ja spędziłam wieczór z Kyo, Folją i szalonym kotem. Zdjęć niestety brak.
Niedzielny poranek spędziłam z przyjaciółką na śniadaniu w Bułkę przez Bibułkę. Poprawna kawa, smaczny bajgiel z omletem, bekonem i kremowym serkiem, pyszny sok pomarańczowy. Pogaduchy. Później jeszcze następna kawa z Green Coffee i powrót do Lublina.

12 komentarzy:

  1. Bułkę przez Bibułkę! Muszę się tam kiedyś zmaterializować, uśmiecham się zawsze jak czytam tą nazwę.
    Fajnie było!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja wytrwałam do końca konferencji:) w pewnym momencie było ciężko, ale końcowa czekolada wszystko mi wynagrodziła. Szkoda, że nie udało mi się porozmawiać ze wszystkimi (czytaj np. z Tobą:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda że mnie nie było, fajnie byłoby Was ponownie spotkać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Do Lublina?
    Pozdrawiam zatem! Kolejna kulinarna bloggerka z mojego miasta:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mogę wiedzieć czy ćwiczysz? bo wiem że jesteś na diecie i jestem ciekawa po prostu czy ćwiczysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się chodzić na szybkie spacery, ale w taką pogodę to trudne. Ostatnio ćwiczyłam z Ewką, ale nadwyrężyłam sobie kolano. Za to od marca mam zamiar zacząć chodzić na siłownię.

      Usuń
  6. jak zwykle świetne zdjęcia, które chciałoby sie zjeść.. .mniam..
    zazdroszcze tego wypadu.. czekam na kolejne zdrowe przepisy!
    w wolnej chwili zapraszam do mnie na dietetyczną szarlotke :D jestem pewna że ci sie spodoba

    OdpowiedzUsuń
  7. dzieki :)) cieszę się, że Cie poznałem :) mam nadzieję, że uda sie spotkać jakoś prędzej niż za rok :)

    OdpowiedzUsuń
  8. szalony kot i ja pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...