niedziela, 17 lutego 2013

Herbata na wagę - test herbat.

Kiedyś herbata oznaczała dla mnie czarną, mocną, z dużą ilością soku z cytryny, z sokiem malinowym lub cukrem. Potem nadeszło eksperymentowanie - jednak zawsze wśród herbat ekspresowych, w torebkach. Trafiałam na herbaty lepsze i gorsze, całkiem smaczne lub niestety paskudne. Gdy pierwszy raz napiłam się zielonej herbaty liściastej, w jednej z lubelskich kawiarni, wiedziałam, że to właśnie TO. Można powiedzieć, że była to miłość od pierwszego łyczku. Od tamtej pory wzgardziłam torebkami i zaczęłam zaopatrywać się w małych herbaciarniach zamiast w marketach. 
Moją miłością jest herbata zielona. Warto ją pić, bo niesie za sobą same korzyści:
> Flawonoidy i kofeina, zawarte w zielonej herbacie, usprawniają metabolizm i wspomagają spalanie tłuszczu - jednak nie liczmy, że popicie zieloną herbatą czekoladowego tortu coś zmieni :)  
> Herbata parzona przez 2-3 minuty działa pobudzająco - i to podobno skuteczniej od kawy, bo nie działa gwałtowanie, a dłużej.
> Składniki zawarte w zielonej herbacie przeciwdziałają wolnym rodnikom, które są główną przyczyną starzenia się.
Zielona herbata zawiera polifenole, katechiny, teaninę i aminokwasy, które wspomagają prawidłową pracę układu immunologicznego.
> Herbata oczyszcza cerę i organizm z toksyn, będących jedną z przyczyn cellulitu. Wzmacnia cebulki włosowe. Wyciągi herbaciane używane są do produkcji wielu kosmetyków.
Ostatnio pojawiły się naukowe doniesienia wskazujące na związek między spożywaniem zielonej herbaty, a regulowaniem poziomu glukozy we krwi. 
Kiedy więc sklep internetowy Herbata na wagę zaproponował mi współpracę - pomyślałam sobie "czemu nie?". Będę miała możliwość przetestować nowe smaki i rodzaje herbat. Asortyment co prawda nie jest szeroki, ale i tak jest z czego wybierać. Małym rozczarowaniem okazał się dla mnie wybór spośród herbat czerwonych (jedynie jeden rodzaj - Pu Erh), ale zrekompensowałam to sobie zamówieniem herbaty białej Pai mu tan, której wcześniej nie miałam przyjemności pić. Pominęłam herbaty czarne i owocowe, skupiając się na zielonych i wybrałam dwa rodzaje: Sencha Delicja (oryginalna, naturalna herbata zielona Sencha, z dodatkiem jaśminu, liści jeżyn, płatków ostu, skórki pomarańczy, malin, wiśni, aromatu) oraz Sencha Napój Bogów (oryginalna, naturalna herbata zielona Sencha, z dodatkiem owoców dzikiej róży, jabłka, ananasa, skórki pomarańczy, kwiatu hibiskusa, szafranu, aromatu).
Wszystkie herbaty pochodzą z Chin i są naprawdę dobrej jakości. Liście herbaty są duże i niepokruszone - widać, że jest to wyselekcjonowana herbata. Spośród wybranych przeze mnie herbat najmniej posmakowała mi biała - jednak zapewne przez to, że jest to herbata bez żadnych dodatków. Myślę, że skuszę się na skomponowanie swojej mieszanki z aromatycznymi dodatkami. Sencha Napój Bogów jest herbatą o dosyć intensywnym aromacie różanym - mi to pasuję, ale niektórzy kręcili nosem (patrz: Facet). Póki co moim faworytem jest Sencha Delicja i to ona znajduje się na zdjęciach. Jest to herbata subtelna i delikatna. Udało mi się też przekonać nią kilka osób, że herbata zielona może być pyszna - szczególnie tych, którzy twierdzili, że zielona herbata zawsze jest gorzkawa. Ta nie jest, więc posmakuje nawet tym, którzy unikają zielonej herbaty ze względu na gorzki posmak. 
Herbata Sencha Delicja ma piękny, owocowy aromat. Zaznaczę to, że jestem fanką takich aromatów w herbatach (nie znoszę waniliowych, karmelowych, korzennych), więc jest to opinia całkowicie subiektywna. Jest delikatna w smaku, całkowicie pozbawiona goryczki. Pozostawia w ustach miły posmak. Herbata jest pyszna zarówno na ciepło, jak i na zimno - co sprawia, że nie będę musiała się z nią rozstać w sezonie letnim. 
Od strony technicznej - Mimo niezbyt szerokiego asortymentu w sklepie Herbata na wagę wybór i tak nie jest łatwy - bo najchętniej spróbowałabym wszystkich herbat. Myślę też, że ograniczona ilość herbat w asortymencie, skutkuje ich świeżością. Ceny są przystępne (około 14,99/100 g), herbata dobrej jakości.  zakupy szybkie i wygodne, a herbatka jest ekspresowo dostarczona do domu. Dodatkowo, już od 79 zł sklep proponuje wysyłkę gratis, więc trzeba skrzyknąć się z mamą, tatą lub przyjaciółką i zakupy stają się jeszcze bardziej opłacalne.

22 komentarze:

  1. Nie jestem wielką fanką herbaty i na razie rzeczywiście gustuję głównie w czarnych, zielonych i czerwonych. Herbaciarnie mnie nie kuszą, zaparzanie liści mnie nudzi, wkurza i irytuje. Może kiedyś dojrzeję do bycia koneserem? ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, parzenie herbaty to pewnego rodzaju "rytuał", na który niestety po prostu brak mi czasu. Głównie pijam wszystkie odmiany herbat zielonych typu instant, może kiedyś skuszę się na herbatkę pażoną - wtedy na pewno skorzystam z tego posta :)

      Usuń
  2. Mimo, że wiem o cudownych właściwościach zielonej herbatki. O poranku napój ten niestety przegrywa walkę z aromatyczna kawą.
    Ale po południu staram się pić malinową, zielona herbatę. Zakupioną w malutkiej herbaciarni w mojej rodzinnej miejscowości.

    Może kiedyś zmienię swoje nawyki i częściej zamiast kawy będę wybierała zieloną herbatę..

    Pozdrawiam, Ka.! ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie wybieranie herbaty wygrywa chyba z każdymi innymi zakupami! tak jak wiele kobiet spędza długie chwile decydując się na lakier do paznokci (pierwszy stereotyp, który wpadł mi do głowy), ja mogę przez godzinę nie wychodzić ze sklepu z herbatami :) uwielbiam te wielkie słoje, które pani mi podsuwa za każdym razem czymś mnie zaskakując. Moje faworyty to Sencha z jaśminem, Genmaicha (zielona z prażonym ryżem), ale Pu-Erh też bardzo lubię, zwłaszcza taką ze skórką cytrynową, nazywa się u mnie Cuba Libre.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam zielone herbaty smakowe!! Za każdym razem gdy jestem na zakupach muszę kupić jakiś nowy smak;) Moja szafka jest pełna przeróżnych herbat:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zielonej herbaty z torebki/supermarketu nie wypiję. Ale co innego herbaty z dobrej herbaciarni.
    Mój ulubiony smak z ulubionej herbaciarni to słodki melon. Pachnie latem, słońcem - jest niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
  6. oj tak, różnica pomiędzy sypaną herbatą z herbaciarni a torebkami z supermarketu jest nieporównywalna. Tylko niestety przy moich przyzwyczajeniach do picia herbaty w sporych ilościach (jakieś 4-5 kubków dziennie), takie małe opakowanie herbaty na wagę mogłoby się skończyć po kilku dniach, a to źle wróży dla mojego portfela :D Ale czasem kupuję taką, trzymam w specjalnym pojemniczku i stosuję tylko na specjalną okazję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wręcz przeciwnie!! ja, zwłaszcza zimą, piję jakieś 2 litry herbaty dziennie, bo mam swój ulubiony kubek z bolesławca który spokojnie mieści jakieś 0,5. herbata z torebki parzy się w nim długo i z marnym efektem, a prawdziwa daje mocny aromat za pierwszym i drugim(!) razem. Genmaichę parzę nawet trzykrotnie, smakuje zupełnie inaczej, dla mnie - coraz ciekawiej.

      Usuń
    2. Podobno herbata liściasta wychodzi taniej od torebkowej - nie wiem, czy od najtańszych ekspresówek, ale nie wiem jakie kupujesz :)
      Ja sama piję 2-3 półlitrowe herbaty dziennie, zaparzam ją w sitku, więc jedno napełnienie sitka to trzy herbaty. Opakowanie wystarczy mi na długo :)

      Usuń
  7. Niedawno kupiłam naturalną zieloną herbatę z poziomką - pycha :)Uwielbiam zieloną herbatę i zaraz pójdę ją sobie zaparzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale mi się zachciało takiej herbatki, najlepiej smakuje z pięknej filiżanki:) Lubię też rooibos. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiem, że właśnie te liściaste są najlepsze, lecz jednak w moim domu króluję ekspresówki, choć nie tylko czarnej herbaty ;_)

    OdpowiedzUsuń
  10. A czy zielona w torebkach też ma takie superwłaściwości, czy nie opłaca się jej pić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Herbata ekspresowa nie posiada tylu wartości zdrowotnych, co liściasta. To, co ląduje w torebkach to rozdrobnione liście, często nawet pył i odpady produkcyjne (szczególnie w przypadku tanich herbat).

      Usuń
  11. Ja się ostatnio przestawiłam na picie samej wody, bo jest to na pewno lepsze od czarnych słodzonych herbat lub kawy. Ale kiedyś może skuszę się na dobrą zieloną herbatkę ;) Jakbym jeszcze miała czas ją odpowiednio zaparzyć..

    OdpowiedzUsuń
  12. Również jestem wielkim fanem zielonej herbaty i tak samo jak kawę piję tylko ziarnistą (tzn. parzę w kawiarce zaraz po zmieleniu w młynku), tak herbatę piję tylko liściastą. Prawie nie pijam czarnej i od czasu do czasu spróbuję właśnie białej. Akurat mam w tej chwili u siebie również Pai mu Tan i całkiem daje radę :) Aha, przy okazji zapytam, Marta gdzie można dostać takie brązowe deski których użyłaś przy tych zdjęciach? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. gdybym mogła prosić to proszę o dodawanie jadłospisów. bardzo mnie one inspirują!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. tak z ciekawości, to która lubelska kawiarnia serwuje herbatę liściastą? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA piłam w Pożegnaniu z Afryką, ale myślę, że nie tylko oni :)

      Usuń
  15. Ja całkowicie porzuciłam torebki dla herbat liściastych - teraz jak bąk opijam się zielonymi z przeróżnymi dodatkami. Zazwyczaj chadzam do Five O'clock, mają spory wybór, ale na opisywaną przez Ciebie stronę też zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja już od ponad 5 lat piję herbatę liściastą zieloną. Czasem skuszę się na jakąś mieszankę owocową w torebkach, ale jest to tylko chwilowe zauroczenie. Moją miłością jest zielona herbata z jaśminem - piłam taką u koleżanki, której mąż przywiózł ją z Chin. Cudowny smak, aromat i zapach.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...