czwartek, 13 marca 2014

Nowy smak Somersby prosto od Lorda!

Dzisiaj chciałam zaprezentować Wam nowy smak piwa Somersby. Jako, że jestem wielką fanką wersji jabłkowej, to nie wahałam się, podejmując decyzję o dołączeniu do kampanii reklamowej, którą widzieliście dzisiaj na wielu blogach.
Napój piwny Somersby kojarzy mi się z latem. Z długimi, ciepłymi wieczorami i sączeniem pysznego napoju z dobrze schłodzonej butelki. Na tarasie, na leżaku, na ławce w parku, na ogródkach. Z utęsknieniem czekam na ten czas, dlatego było mi tym bardziej miło, że znalazłam się wśród grupy blogerów wyróżnionych możliwością przedpremierowej degustacji nowego smaku Somersby. Oprócz uroczych, spersonalizowanych butelek z napojem piwnym, w zestawie znalazł się zestaw dla blogera - torba na laptopa i myszunię, a także gadżety: długopis, smycz, otwieracz do piwa i szklankę. Otwarcie paczki było dla mnie sporą niespodzianką, bo obstawiałam zupełnie inny smak (znając gamę smaków tego produktu, dostępną za granicą), a mianowicie gruszkowy. Okazało się jednak, że nowy smak Somersby to jeżyna!
Niestety, jak na złość, gorączka na poziomie 39 stopni skutecznie przeszkodziła mi w przygotowaniu drinka na bazie Jeżynowego Somersby, ale na szczęście nie potrafiła powstrzymać mnie od małej degustacji. Pierwsze wrażenie? Oj, słodko. Ogólnie jestem fanką nieco bardziej kwaskowatych drinków, ale myślę, że nowe Somersby będzie się idealnie komponowało z świeżymi listkami melisy, lodem i sokiem z cytryny :) Byle do lata!

poniedziałek, 10 marca 2014

Bananowo-kokosowe rollsy (vegan/gluten-free).

Uwielbiam olej kokosowy bo świetnie zastępuje masło w przepisach. Najlepiej oczywiście nadaje się do słodkich wypieków, bo nadaje im cudowny, kokosowy aromat. Po tym właśnie najłatwiej rozpoznać dobry, nierafinowany olej kokosowy (bo tylko taki kupujemy) - po aromacie. Przepis powstał w ramach współpracy ze sklepem Biozdrowie24 - wykorzystałam olej kokosowy dostępny w tym właśnie sklepie. Ze sklepem Biozdrowie mamy specjalnie dla Was jednorazową zniżkę na zakupy na hasło feedmebetter (8%).

Przygotowałam dla Was mój pierwszy wegański i bezglutenowy wypiek, inspirowany "cinnabon rolls". Pyszne, bananowo-kokosowe drożdżówki z odrobiną cynamonu. Najlepsze oczywiście prosto z piekarnika!
BANANOWO-KOKOSOWE ROLLSY
Ciasto:
4,5 szklanki mąki bezglutenowej (miks)
2 szklanki mleka roślinnego (u mnie migdałowe)
1 opakowanie drożdży instant
1 łyżeczka czubata mielonego siemienia lnianego
1 łyżeczka syropu z agawy
1/2 szklanki oleju kokosowego (zimnego)
1/3 szklanki ksylitolu lub cukru trzcinowego nierafinowanego
1/2 łyżeczki soli

Wypełnienie:
2 duże banany
1/4 szklanki oleju kokosowego
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1 łyżeczka rumu lub likieru kokosowego

Dodatkowo:
1/4 szklanki posiekanych orzechów
3/4 - 1 łyżeczka cynamonu
odrobina wiórków kokosowych

Do ciepłego mleka dodajemy łyżeczkę syropu z agawy, drożdże i wszystko dokładnie mieszamy. Odstawiamy na 10 minut. W misce mieszamy mąkę, siemię lniane, ksylitol (lub cukier). Dodajemy posiekany na kawałki zimny olej, całość rozcieramy w palcach (krótko, jak w przypadku ciasta kruchego). Wlewamy mleko z drożdżami i mieszamy (ciasto będzie trochę klejące). Odstawiamy na chwilę i przygotowujemy wypełnienie. 
Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy pokrojone w plasterki banany. Smażymy je, aż będą miękkie. Dodajemy ekstrakt waniliowy  wybrany alkohol. Rozgniatamy drewnianą łyżką. Przekładamy je na oprószony mąką blat, posypujemy mąką i rozwałkujemy na prostokąt o grubości około 0,5 - 1 cm. Wykładamy wypełnienie i rozsmarowujemy na rozwałkowanym cieście. Posypujemy cynamonem i posiekanymi orzechami (ja wybrałam brazylijskie). Zwijamy dłuższy bok i kroimy nasz wałek na około 14 kawałków. Naczynie żaroodporne smarujemy olejem kokosowym i dosyć ciasno układamy pokrojone ciasto, które posypujemy wiórkami kokosowymi.
Stawiamy formę na piekarniku i rozgrzewamy go do 200 stopni. Formę przykrywamy czystą ściereczką bawełnianą i odstawiamy tak na pół godziny do wyrośnięcia. Po tym czasie wstawiamy do piekarnika i pieczemy około 20-25 minut, do zarumienienia. Najlepsze są na ciepło!

sobota, 8 marca 2014

Ulubieńcy lutego.

Z małym opóźnieniem, ale są! Lutowi ulubieńcy! Bez zbędnych wstępów zapraszam do czytania :)

1. Miejsce
Kubek w Kubek
ul Grażyny 16, Warszawa
Kubek w Kubek to urocze, przytulne miejsce. Miałam szczęście trafić do niego w chłodny, lecz słoneczny dzień, co dodatkowo dodało mu uroku. Nie ma zbyt wiele stolików, ale zaczynam uznawać to za cechę charakteryzującą warszawskie lokale. Mają natomiast absolutnie przepyszną kawę - dawno nie piłam tak dobrej. Do tego skusiłam się na tort bezowy. Od pewnego czasu miałam chęć na taki nadmiar słodkości - nie mam pojęcia czemu, skoro nie lubię bezy, ale tort był fantastyczny i na pewno skusiłabym się na niego ponownie.
2. Film
One Day (Jeden dzień)
Luty to zdecydowanie miesiąc filmów. Zarzuciłam oglądanie wszystkich seriali, całość wolnego czasu poświęcając na filmy.Trafiały się lepsze i gorsze, kilka z nich naprawdę godnych polecenia - jak na przykład ten. Niby romans, niby dramat, ale w dobrym guście, piękny i wciągający.
3. Zakupy
Buty
Ostatnimi czasy stałam się straszną dresiarą, nie rozstaję się ze sportowymi ciuchami i najchętniej chodziłabym ciągle w dresie. Nowe buty okazały się strzałem w dziesiątkę, są to chyba moje najwygodniejsze buty i szybko zyskały miano ulubionych.
4. Książka
Marek Hłasko "Opowiadania"
Książki upolowane na Allegro w sumie za grosze. Ulubiona na samej górze. Pomimo braku czasu zaczytuję się nią w metrze i w wannie.
5. Kosmetyk
Olej arganowy
W końcu mam prawdziwy olej arganowy i jestem nim zachwycona (na zdjęciu buteleczka z żółtą zawartością). Używam go do włosów (na noc, przed myciem), do twarzy i dłoni (też na noc). Świetnie nawilża, koi i łagodzi.

wtorek, 4 marca 2014

Dietetyczne pieczone pączki.

Była to moja pierwsza próba przygotowania dietetycznych pączków. Efekt? Nieco inny od zamierzonego. Umówmy się - pączki to raczej nie są. Ale za to są to najpyszniejsze słodkie bułki do śniadania jakie w życiu jadłam! Puszyste, mięciutkie i bez twardej skórki. Jeśli chcemy je nadziewać to najlepiej chyba zrobić to przed pieczeniem, dokładnie sklejając ciasto, aby nadzienie nie wypłynęło. Bardziej chyba jednak polecam upieczenie ich na weekendowe śniadanie - świetnie komponują się z dżemem, miodem czy dowolną pastą (dietetyczny krem kokosowy? dietetyczna nutella?)
LEKKIE PĄCZKI/BUŁKI
przepis na 8-10 sztuk
300 g mąki orkiszowej (typ 1850)
200 g mąki pszennej tortowej
20 g świeżych drożdży
45 g rozpuszczonego masła
1 jajko
40 g cukru
1/2 łyżeczki soli


Najpierw przygotowujemy zaczyn: w misce mieszamy szklankę mąki, pokruszone drożdże, pół szklanki lekko ciepłego mleka i łyżkę cukru. Miskę przykrywamy folią spożywczą lub bawełnianą ściereczką i odstawiamy w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około 15-20 minut. Po tym czasie zaczyn mieszamy z resztą składników i wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie i elastyczne. Ponownie przykrywamy i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Po tym czasie ciasto rozwałkowujemy na grubość około 3 centymetrów, szklanką wykrawamy kółka i układamy je na blaszce, wyłożonej papierem do pieczenia. Znowu odstawiamy pod przykryciem na godzinę. Pieczemy w temperaturze 180 stopni, grzałka góra-dół przez około 20 minut. 

niedziela, 2 marca 2014

SHARE WEEK 2014

Share Week jest naprawdę świetną inicjatywą, daje okazje poznać trochę nowych b(v)logów - mimo, że zazwyczaj w polecanych znajdują się te same, czasem można trafić na mało znane perełki. Tak naprawdę zaglądam na niewiele blogów. Raptem kilka jest takich, na które zaglądam w miarę regularnie. Oto one:
Uwielbiam odkrywać nowe miejsca w Warszawie, a zanim gdzieś pójdę - zawsze sprawdzam o nim opinie. Froblog zawsze Ci podpowie - gdzie pójść na kawę, ciasto czy obiad. Pozycja obowiązkowa dla wszystkichfoodies.


Mam nadzieję, że to dozwolone - chciałam polecić bloga kogoś, kogo znam osobiście i kogo zdjęcia uwielbiam. Sama od czasu do czasu nawet na nim goszczę. Jest to jeden z niewielu blogów, na które zaglądam regularnie z nadzieją na nowe posty.
Ewę chyba już polecałam w którejś edycji moich ulubieńców. Jest to jedyny vlog, który oglądam obok Abstrachuje - większość po prostu działa mi na nerwy. Ewa jest naturalna, uśmiechnięta i konkretna - mam wrażenie, jakby z ekranu mówiła koleżanka, więc jest to naprawdę ogromny plus.
Ula, jej zdjęcia, podróże, jedzenie. Chyba nie trzeba jej przedstawiać, ani mówić nic więcej. A czytając jej bloga gryzę zęby z zazdrości!
Bzu, którą uwielbiam czytać i mogłabym robić to bez końca. Zresztą, jej blog był jednym z pierwszych na które trafiłam w erze blogspota, która zaraziła mnie swoją miłością do pankejków i spowodowała, że zachciało mi się założyć swojego bloga.

enjoy!