czwartek, 24 marca 2022

NAJLEPSZE BUŁKI DO BURGERÓW

Idealna bułka do burgerów to nie jest taka łatwa sprawa. Widać to po wielu restauracjach czy burgerowniach. Bywają za twarde, za miękkie, za suche, za bardzo się rozpadają, za bardzo zapychają. Po wielu latach testowania przeróżnych bułek, te zostały moimi ulubionymi i zawsze trzymam kilka zamrożonych. Więc gdy nachodzi mnie ochota na maczka to wyciągam bułki, lecę kupić dobre mięsko od rzeźnika i robię domowe, milion razy lepsze burgery.

BUŁKI BURGEROWE
(przepis na 10-14 szt)
1 kg mąki typ 500-550
650 g mleka
50 g masła
28 g świeżych drożdży
30 g cukru
35 g soli
dodatkowo jajko i sezam na wierzch

Drożdże kruszyny do miski, zasypujemy cukrem i odstawiamy na dziesięć minut. Podgrzewamy lekko mleko, część wlewamy do drożdży i dokładnie mieszamy. Odstawiamy na kwadrans. Masło rozpuszczamy w pozostałym mleku. W misce mieszamy mąkę i sól. Wlewamy mleko z masłem, dodajemy miksturę z drożdżami i wyrabiamy gładkie ciasto. Jeśli jest potrzeba podsypujemy mąka. Miskę przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia w ciepłym, nieprzewiewnym miejscu. Po tym czasie dzielimy ciasto na porcje po 110-140 g i formujemy kulki, które mocno układamy na blaszce wyłożonej papierem. Smarujemy roztrzepanym jajkiem i posypujemy sezamem Odstawiamy do wyrośnięcia na około godzinę. Pieczemy w 180 stopniach przez około 15-20 minut, do ładnego zarumienienia.

poniedziałek, 25 października 2021

HUMMUS IDEALNY

Nie wiem jakim cudem na moim blogu nie ma przepisu na hummus. Bowiem hummus praktycznie zawsze musi być w mojej lodówce. Używam go do wszystkiego - do tostów, kanapek, etapów, sałatek czy bowli.
Dlatego też podaję Wam mój sprawdzony przepis, który dodatkowo można modyfikować dodatkami. Można dodać na przykład świeżej kolendry (jest przepyszny!), wędzonej papryki w proszku, kuminu i kolendry w proszku, marynowanego jalapeño, suszonych pomidorów czy czegokolwiek na co przyjdzie Wam ochota.
HUMMUS

250 g suchej ciecierzycy
1 łyżka tahini
50 g oliwy
Sok z 1 cytryny
2 ząbki czosnku
100-150 ml zimnej wody
10 g soli
Szczypta sody

Ciecierzycę namaczamy na noc w 1 litrze wody. Następnego dnia przekładamy ciecierzycę do garnka, wlewamy 1,5 litra wody, wsypujemy sól i szczyptę sody. Gotujemy przez około 2,5 godziny. Odcedzamy i odstawiamy do wystudzenia.

Wszystkie składniki miksujemy blenderem. Jedynie wodę możemy dolewać stopniowo, aż do pożądanej konsystencji. Przechowujemy w lodówce, spokojnie koło tygodnia.

czwartek, 21 października 2021

ORZECHOWE BATONIKI PROTEINOWE

Powiem tak - słodycze na odżywkach proteinowych są różne. Czasem lepsze, czasem gorsze. Te niestety, są tak pyszne, że aż jest to nieprzyzwoite. Masło orzechowe w połączeniu z odżywką tworzą niesamowitą teksturę, nieco przypominająca chałwę. Słoność i kremowość masła jest przełamywana przez słodkość i chrupkość czekolady.

Mają jeden wielki minus - trzeba się pilnować, żeby faktycznie podzielić je na porcje i nie pożreć wszystkiego od razu. Masło orzechowe faktycznie jest kaloryczne, ale jest też zdrowe, sycące i wartościowe dla naszego organizmu. Porcja ma 250 kcal ale są to kalorie znacznie lepsze niż te, które dostarczymy naszemu organizmowi zjadając Snickersa czy Marsa które niby mają tyle samo kalorii.

ORZECHOWE BATONIKI PROTEINOWE
przepis na 8 porcji
200 g masła orzechowego
60 g odżywki białkowej
100 g dowolnej czekolady 
10 g masła lub oleju kokosowego

W misce mieszamy masło orzechowe z odżywką proteinową, rozgniatamy szpatułką albo łyżką na gładką masę, przypominającą plastelinę. Układamy masę w foremce (keksówka lub pudełko na żywność, wyłożone folią spożywczą).
Czekoladę z masłem lub olejem kokosowym rozpuszczamy w kąpieli wodnej (ewentualnie w mikrofali jeśli z niej korzystacie) i wylewamy na wcześniej rozłożoną masę orzechową. Chowamy do zamrażarki na półtorej godziny. Wyciągamy, kroimy na 8 porcji. Przechowujemy w lodówce.

Wartości odżywcze w jednej porcji:
250 kcal, B: 12.6 T: 17.5 W: 12

wtorek, 3 sierpnia 2021

TEST JAGODZIANEK

Może jest to nieco dziwny post, ale już Wam tłumaczę co i jak. Sprawa jest taka, że kocham jagodzianki i co roku czekam na sezon jagodziankowy z niecierpliwością. Tylko po to, by raz za razem przeżywać kolejne rozczarowania. Tym postem spróbuję Wam ich oszczędzić, a w kolejnym - podzielę się przepisem na te najlepsze, domowe, do których żadna kupna nawet nie ma co startować. Póki co sprawdziłam dla Was cztery ogólnodostępne miejsca w Warszawie. Testować więcej?

Zacznijmy od tych najgorszych, czyli Piekarnia Oskroba. Suche, twarde, mało nadzienia, które i tak jest przesłodzoną frużeliną. W połowie wyrzuciłam, bo szkoda w ogóle tym częstować swój brzuszek.

Kolejny test to SPC. Ta drożdżówka to w ogóle jest dziwne zagadnienie. Niby jest słaba. Już na pierwszy rzut oka człowiek zupełnie nie ma wobec niej żadnych oczekiwań. Jest słodka, ma w środku dżem jagodowy a nie żadne tam prawdziwe jagody. Jednak przy drugim kęsie okazuje się, że jest mimo wszystko smaczna. Bardzo dobre ciasto i pyszna kruszonką - chyba to robi robotę. Wiecie, to chyba taki trochę macdonalds wśród jagodzianek.

Pierwszą jagodziankę w tym roku kupiłam w Galerii Wypieków, bo często kupuję tam bułeczkę albo pyszną babeczkę śliwkową. Jak mam kupić chleb do tatarka to też zazwyczaj tam. No i Lubaszka to chyba miał jagodziankowy falstart w tym roku. Okropna mączna frużelina, mało slodyczy, zero smaku. Ale jednak zrobiłam dzisiaj drugie podejście, bo pierwsze nie zostało uwiecznione na fotografii i miło się zaskoczyłam. Teraz nadzienie jest mocno jagodowe, słodkie ale nie przeslodzone. Szkoda tylko, że reszta leży i kwiczy. Oszczędna, jakby nieco spalona kruszonka, ciasto to suchy kapeć, a wyraźna gorycz w smaku mówi, że powinny być krócej pieczone.


Mój tegoroczny faworyt to Cukiernia Pawłowicz. Z tą piekarnią się dobrze znam bo robią najpyszniejsze pączki, które kupuję tylko u nich. Powiadam Wam, że slony karmel i Rafaello są warte każdej kalorii, nawet bez pewności czy pójdzie ona w cycki. Gdy tylko dostałam gorącą jeszcze jagodziankę i poczułam w rękach jej wagę, to już wiedziałam, że jest dobrze. Ciężka, mocno nadziana prawdziwymi jagodami. Nadzienie nie jest ani zbyt gęste ani zbyt lejące. Ciasto pyszne jak zawsze. I mają wersję z samą kruszonką albo kruszonką i lukrem. No sami zobaczcie, przecież ona nawet wygląda idealnie!

piątek, 22 maja 2020

Najlepsze cebularze lubelskie.

Z racji tego, że pochodzę z Lublina to cebularze kocham od dziecka. I wiem, że nawet w moim rodzinnym mieście nie tak łatwo jest kupić takie, które będą idealne. Czyli nie za suche, nie za twarde, nie ociekające olejem. No i takie w których cebulka nie jest ani grubo pokrojonym glutem, nie jest gorzka, ani twarda, ani nie jest jej za dużo. Co więcej, nie macie pojęcia jak ogromne było moje zaskoczenie gdy prawie dziesięć lat temu pytając w piekarniach w Warszawie o cebularze w odpowiedzi dostawałam zdziwione spojrzenia i propozycję zakupu drożdżówki z kapustą. Wniosek: najlepiej zrobić cebularze samemu. Szczególnie, że są banalnie proste!
CEBULARZE
Farsz:
2-3 cebule cukrowe
2 łyżki oleju
Łyżka maku
1/2 łyżeczki soli

Sprawa ma się tak, że cebulę możemy przygotować na dwa sposoby. Pierwszym jest obgotowanie cebuli przez jakieś 3 minuty. Drugim jest przesmażenie jej na oleju  - i ten moim zdaniem jest dużo lepszy. Mieszamy gotową cebulę z makiem i solą, odstawiamy do wystygnięcia.

Ciasto:
500 g mąki pszennej 
50 g świeżych drożdży
Szklanka ciepłego mleka
Łyżka cukru
2 łyżeczki soli
1 jajko

W misce robimy zaczyn: rozkruszamy drożdże, zasypujemy cukrem, dodajemy dwie łyżki mąki i 1/3 mleka. Rozcieramy na gładką masę i odstawiamy, aż drożdże zaczną pracować (około 20 minut). Do pracującego zaczynu wbijamy jajko, wlewamy mleko, wsypujemy mąkę i sól. Zagniatamy i wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie i będzie odchodziło od ręki (w razie potrzeby podsypujemy jeszcze mąką). Miskę przykrywamy folią i odstawiamy na około 1,5h do wyrośnięcia.

Po tym czasie wyrabiamy ciasto jeszcze przez chwilę. Dzielimy ciasto na 10-12 części. Formujemy kulki, które rozwałkowujemy na placuszki. Układamy je na blaszce lekko przesmarowanej olejem. Brzegi smarujemy roztrzepanym jajkiem, a na środku układamy farsz z cebuli. Odstawiamy cebularze do wyrośnięcia na godzinę. Na specjalne zamówienie robiłam też wersję dla miłośnika boczku.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Pieczemy przez około 25 minut.