Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadaniowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śniadaniowo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 grudnia 2023

ZIELONY SMOOTHIE NA ZDROWIE.

Każdy dzień zaczynam od swojego ulubionego koktajlu. Jedna sprawa, że śniadanie jem dopiero jakieś półtorej, dwie godziny po obudzeniu. Optymalny czas spożycia śniadania może się różnić w zależności od preferencji i harmonogramu dnia każdej osoby - jednak generalnie zaleca się spożywanie śniadania w ciągu godziny lub dwóch po przebudzeniu. 

Druga sprawa - sprawdziłam, że świetnie się czuję po wypiciu takiego koktajlu i u mnie ten tryb się po prostu sprawdza. Sprawdź, może jest to idealne rozwiązanie i dla Ciebie! 😁

Jest totalną bombą witaminową, poprawi odporność i w ogóle będziesz zdrowszy 😁 Oczywiście nie mam czasu codziennie sobie szykować jednej porcji. Znacznie łatwiej jest zrobić sobie cały kielich blendera, przelać do szklanej butelki i trzymać w lodówce. Robię partię raz na trzy - cztery dni.

Dowolność składników jest ogromna. U mnie różnią się one w zależności od tego, jaką mamy porę roku, co dobrego kupię i akurat mam w lodówce. Zimą ten wybór jest troszkę mniejszy, dlatego w części korzystam z mrożonych owoców i owoców egzotycznych. Dzisiaj przedstawiam Wam mój najczęstszy zestaw zimowy. 

Zawsze do koktajlu wrzucam:

Szpinak, selera naciowego, imbir, kurkumę, sok z cytryny i limonki oraz banana

Owoce:

Kiwi, jabłko, mrożone: truskawki, borówki, ananas, brzoskwinie 

Obowiązkowe dodatki wspomagające:

Olej - 1 łyżka 

Dowolny, koniecznie nierafinowany, tłoczony na zimno. U mnie olej lniany.

Niektóre składniki odżywcze z owoców, takie jak witaminy A, D, E, i K, są rozpuszczalne w tłuszczach. Dodanie oleju może zwiększyć przyswajalność tych składników.

Młody jęczmień - 1 łyżka 

Młody jęczmień jest źródłem witamin, takich jak witamina A, C, E, K oraz minerałów, w tym żelazo, magnez, potas i wapń. Wspomaga oczyszczanie krwi i detoksykację. Posiada silne właściwości antyoksydacyjne. Zawiera błonnik. Jest źródłem różnorodnych aminokwasów, które są budulcem białka, niezbędnego do wielu funkcji organizmu. Zawiera enzymy, które pomagają w trawieniu i wchłanianiu składników odżywczych.

Nasiona chia - 1 łyżka 

Koniecznie namoczone w wodzie przynajmniej na godzinę wcześniej - wtedy będą doskonale nawadniać organizm. Są jednym z najlepszych roślinnych źródeł kwasów tłuszczowych omega-3, co jest korzystne dla zdrowia serca, mózgu i ogólnego stanu zapalnego w organizmie.Są bogate w błonnik, co przyczynia się do zdrowego trawienia, utrzymania stabilnego poziomu cukru we krwi oraz uczucia sytości. Zawierają wiele minerałów, takich jak wapń, fosfor, magnez i mangan, które są istotne dla zdrowia kości, mięśni i ogólnego funkcjonowania organizmu. Posiadają właściwości antyoksydacyjne. 

Spirulina - 1/2 łyżeczki

Zawiera szereg witamin, takich jak witamina A, B, C, D i E, oraz minerałów, w tym żelazo, magnez, potas i wapń. Zawiera GLA, który jest rodzajem kwasu tłuszczowego omega-6. Ma on korzystny wpływ na zdrowie skóry i układu sercowo-naczyniowego. Dla osób z niedoborem żelaza, spirulina może być korzystna, ponieważ zawiera łatwo przyswajalne źródło tego minerału. Ostrożnie z ilością - okrutnie wali rybą 😁

czwartek, 21 października 2021

ORZECHOWE BATONIKI PROTEINOWE

Powiem tak - słodycze na odżywkach proteinowych są różne. Czasem lepsze, czasem gorsze. Te niestety, są tak pyszne, że aż jest to nieprzyzwoite. Masło orzechowe w połączeniu z odżywką tworzą niesamowitą teksturę, nieco przypominająca chałwę. Słoność i kremowość masła jest przełamywana przez słodkość i chrupkość czekolady.

Mają jeden wielki minus - trzeba się pilnować, żeby faktycznie podzielić je na porcje i nie pożreć wszystkiego od razu. Masło orzechowe faktycznie jest kaloryczne, ale jest też zdrowe, sycące i wartościowe dla naszego organizmu. Porcja ma 250 kcal ale są to kalorie znacznie lepsze niż te, które dostarczymy naszemu organizmowi zjadając Snickersa czy Marsa które niby mają tyle samo kalorii.

ORZECHOWE BATONIKI PROTEINOWE
przepis na 8 porcji
200 g masła orzechowego
60 g odżywki białkowej
100 g dowolnej czekolady 
10 g masła lub oleju kokosowego

W misce mieszamy masło orzechowe z odżywką proteinową, rozgniatamy szpatułką albo łyżką na gładką masę, przypominającą plastelinę. Układamy masę w foremce (keksówka lub pudełko na żywność, wyłożone folią spożywczą).
Czekoladę z masłem lub olejem kokosowym rozpuszczamy w kąpieli wodnej (ewentualnie w mikrofali jeśli z niej korzystacie) i wylewamy na wcześniej rozłożoną masę orzechową. Chowamy do zamrażarki na półtorej godziny. Wyciągamy, kroimy na 8 porcji. Przechowujemy w lodówce.

Wartości odżywcze w jednej porcji:
250 kcal, B: 12.6 T: 17.5 W: 12

piątek, 22 maja 2020

Najlepsze cebularze lubelskie.

Z racji tego, że pochodzę z Lublina to cebularze kocham od dziecka. I wiem, że nawet w moim rodzinnym mieście nie tak łatwo jest kupić takie, które będą idealne. Czyli nie za suche, nie za twarde, nie ociekające olejem. No i takie w których cebulka nie jest ani grubo pokrojonym glutem, nie jest gorzka, ani twarda, ani nie jest jej za dużo. Co więcej, nie macie pojęcia jak ogromne było moje zaskoczenie gdy prawie dziesięć lat temu pytając w piekarniach w Warszawie o cebularze w odpowiedzi dostawałam zdziwione spojrzenia i propozycję zakupu drożdżówki z kapustą. Wniosek: najlepiej zrobić cebularze samemu. Szczególnie, że są banalnie proste!
CEBULARZE
Farsz:
2-3 cebule cukrowe
2 łyżki oleju
Łyżka maku
1/2 łyżeczki soli

Sprawa ma się tak, że cebulę możemy przygotować na dwa sposoby. Pierwszym jest obgotowanie cebuli przez jakieś 3 minuty. Drugim jest przesmażenie jej na oleju  - i ten moim zdaniem jest dużo lepszy. Mieszamy gotową cebulę z makiem i solą, odstawiamy do wystygnięcia.

Ciasto:
500 g mąki pszennej 
50 g świeżych drożdży
Szklanka ciepłego mleka
Łyżka cukru
2 łyżeczki soli
1 jajko

W misce robimy zaczyn: rozkruszamy drożdże, zasypujemy cukrem, dodajemy dwie łyżki mąki i 1/3 mleka. Rozcieramy na gładką masę i odstawiamy, aż drożdże zaczną pracować (około 20 minut). Do pracującego zaczynu wbijamy jajko, wlewamy mleko, wsypujemy mąkę i sól. Zagniatamy i wyrabiamy ciasto, aż będzie gładkie i będzie odchodziło od ręki (w razie potrzeby podsypujemy jeszcze mąką). Miskę przykrywamy folią i odstawiamy na około 1,5h do wyrośnięcia.

Po tym czasie wyrabiamy ciasto jeszcze przez chwilę. Dzielimy ciasto na 10-12 części. Formujemy kulki, które rozwałkowujemy na placuszki. Układamy je na blaszce lekko przesmarowanej olejem. Brzegi smarujemy roztrzepanym jajkiem, a na środku układamy farsz z cebuli. Odstawiamy cebularze do wyrośnięcia na godzinę. Na specjalne zamówienie robiłam też wersję dla miłośnika boczku.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Pieczemy przez około 25 minut.

wtorek, 21 kwietnia 2020

Placuszki z kaszy jaglanej.

54. Pięćdziesiąt cztery! Tyle w tym momencie znajduje się na blogu przepisów na placki, placuszki i pankejki. W sumie to nie wiem czy to dużo, ale wiem, że na pewno na tylu się nie skończy bo moja wyobraźnia jest w tym temacie chyba nieograniczona. Czasem aż jestem pełna podziwu sama dla siebie, że praktycznie każde podejście do placków w kuchni to nowy przepis. Jeśli została Wam kasza jaglana z robienia mojego Budyniu Jaglanego, lub po prostu - tak, jak ja - trzymacie w lodówce trochę ugotowanej kaszy, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się przyda - to jest na to świetna okazja. Jeśli do tego zrobicie słony karmel z mojego poprzedniego przepisu to macie idealne śniadanie, które poprawi najpodlejszy poranek. Bo nie ma lepszego dodatku do placków niż słony karmel. W ogóle niewiele jest na świecie lepszych od słonego karmelu.
PLACUSZKI Z KASZY JAGLANEJ
1 jajko
100 g maślanki
100 g ugotowanej kaszy jaglanej (około 35 g surowej)
2 łyżki erytrolu
2 łyżki płatkow owsianych
2 łyżki mąki (dowolnej, u mnie orkiszowa)
Szczypta sody
Ekstrakt waniliowy

Wszystkie składniki wrzucamy do miski lub kubka od blendera. Można użyć dowolnej mąki i słodzidła czy cukru. Mieszamy niedbale i odstawiamy na 10 minut. Miksujemy wszystko blenderem. Na dobrej jakościowo patelni rozgrzewamy olej i smażymy małe placuszki. Mi wyszło 14 szt - a placuszki są treściwe i sycące.

czwartek, 2 kwietnia 2020

Wegański orzechowy budyń jaglany.

Dzisiaj mam przepis dla tych, którzy uwielbiają słodkie śniadania. Nie da się ukryć, że owocowe, kolorowe śniadania pozytywnie nastrajają na dalszą część dnia. Co więcej - nie trzeba być fanem kaszy jaglanej żeby  sprzyjemnością spałaszować ten budyń, który  może być pożywnym śniadaniem lub pysznym, zdrowym deserem.
ORZECHOWY BUDYŃ JAGLANY
50 g kaszy jaglanej (130 g ugotowanej)
200 ml "mleka" roślinnego (lub zwykłego)
1,5 łyżka erytrolu
1 łyżeczka masła orzechowego
Ekstrakt waniliowy


Kaszę gotujemy w wodzie w stosunku 1:2. ja zazwyczaj gotuje sobie więcej i trzymam w lodówce w pudełku, żebym nie musiała gotować na szybko.
Gotujemy kaszę w mleku (ja użyłam ryżowego) z erytrolem (lub cukrem czy innym słodzidłem), ekstraktem waniliowym i masłem orzechowym przez około 10 minut na małym ogniu. Mieszamy co jakiś czas, uważamy by nie wykipiało. Dokładnie blendujemy. Przekładamy do miseczki. Dodajemy ulubione owoce i bakalie. U mnie: prażone płatki kokosowe, orzechy włoskie, pół banana, pół kiwi i odrobina pestek granata.

wtorek, 31 marca 2020

Dietetyczne placki z owsianki.

Wiem, że często to powtarzam. Bardzo często kolejny eksperyment przyćmiewa poprzednie przepisy. Ale powiem Wam szczerze - te placki to totalna petarda! Są wilgotne, konkretne, kremowe w smaku. Minus jest taki, że nie są to najszybsze placki w przygotowaniu oraz to, że są dosyć delikatne i trzeba się z nimi ostrożnie obchodzić na patelni. Więc potrzebna jest dobra patelnia, mały ogień i szczypta cierpliwości. Ale warto! Oj, jak bardzo warto!
PLACKI Z OWSIANKI
przepis na jedną porcję (6-7 szt)
25 g płatków owsianych górskich
25 g otrębów owsianych
100 g mleka
1,5 łyżki erytrolu
1 jajko
1 łyżeczka mąki pszennej
1 łyżeczka odżywki białkowej
(lub po prostu druga łyżeczka mąki)
1/2 banana
1 łyżka borówek

Płatki i otręby zalewamy mlekiem, zagotowujemy i gotujemy około 5 minut. Wyłączamy gaz, dodajmy erytrol lub inne "słodzidło" i zostawiamy pod przykryciem na 10 minut. Odstawiamy do wystudzenia. Dodajemy jajko, mąkę i odżywkę białkową. Wszystko dokładnie mieszamy. Smażymy bez pośpiechu na patelni, na bardzo małym gazie, można nawet pod przykrywką. Podajemy z połówką banana i łyżką borówek.

poniedziałek, 26 marca 2018

Proteinowe placki serowe.

Często jest w życiu tak, że najprostsze rzeczy są najlepsze. Ten przepis to potwierdza. Wahałam się nawet, czy wrzucać tu coś tak banalnego, co zawiera tak naprawdę tylko trzy składniki. Jednak zapytani o to na moim fanjpejdżu - krzyknęliście zgodnie, że koniecznie i to jak najszybciej. Poza tym to placuszki serowe, a z takimi często bywają kłopoty - za te ręczę, jeśli tylko macie dobrą patelnię, robiłam je już kilka razy i za każdym były absolutnie bezproblemowe. Są świetnym, bardzo szybkim śniadaniem, a że ja ostatnio stawiam na śniadania głównie białkowo-tłuszczowe, szczególnie przed treningiem, to u mnie sprawdzają się idealnie, jako alternatywa dla jajek, które jem zazwyczaj. Jeśli dodacie jakiś owoc to podbijecie węgle i będzie jeszcze smaczniej - dlatego podaję od razu również rozliczenie wartości z bananem i odrobiną wiórków kokosowych. A! I te placki są pyszne na zimno - można śmiało pakować w pudełko i brać na wynos :)
PROTEINOWE PLACKI SEROWE
przepis na 1 porcję

100 g twarogu półtłustego
1 jajko
25 g odżywki białkowej
1 łyżeczka oleju kokosowego
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

W misce rozgniatamy widelcem twaróg, dodajemy jajko i proszek do pieczenia. Miksujemy blenderem. Dodajemy odżywkę białkową i mieszamy łyżką. Na dobrej jakościowo patelni rozgrzewamy olej i smażymy małe placuszki.

Wartości odżywcze: 364 kcal, B:45,2 g, T: 16,9 g, W: 5,8.
Jeśli zjesz je z bananem i posypane odrobiną wiórków kokosowych: 487 kcal, B:46,5 g, T: 20,1 g, W: 30,9 g.

piątek, 9 marca 2018

Proteinowe pianki/ białkowe galaretki.

Nadal pozostajemy w temacie proteinowych przepisów z wykorzystaniem odżywki białkowej. Dzisiaj ma dla Was przepis - petardę, który jest tak niesamowicie pyszny, że kolejna porcja już się chłodzi w mojej lodówce. Możecie też spodziewać się kolejnych wariacji tego przepisu.  Ten deser to idealne połączenie pianek, galaretki, ptasiego mleczka i bounty - to chyba cudowne zestawienie, prawda? Swietnie sprawdzi się też jako śniadanie.
PROTEINOWE PIANKI
przepis na 1 porcję
200 ml mleka
25 g odżywki białkowej
15 g wiórków kokosowych
1,5 łyżeczki żelatyny
15 g gorzkiej czekolady


Mleko podgrzewamy, ale nie gotujemy, rozpuszczamy w nim żelatynę (rozpuszcza się już w 50 stopniach). Wrzucamy wiórki i odstawiamy do przestudzenia. Dodajemy odżywkę białkową i dokładnie mieszamy. Masę przekładamy do pojemnika wyłożonego folią spożywczą lub silikonowej foremki. Wstawiamy do schłodzenia na noc do lodówki - najlepiej na całą noc. Następnego dnia rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i polewamy pokrojone galaretki.

Wartości odżywcze: 400 kcal; B:28,4 g, T:22,7 g, W: 24,3 g.

czwartek, 8 marca 2018

Proteinowe placki owsiane z borówkami.

Wymyślanie kolejnych przepisów na śniadaniowe placki - to nigdy mi się nie znudzi. Dzisiaj mam dla Was kolejny przepis na proteinowe pankejki z użyciem odżywki białkowej (u mnie smak ciasteczkowy). To jeden z tych najprostszych, najszybszych przepisów, z któych można korzystać nawet w bardzo zabiegany poranek - wystarczy wszystkie składniki wymieszać w misce i już można smażyć placki na pyszne, pełnowartościowe śniadanie.
PROTEINOWE PLACKI Z BORÓWKAMI
przepis na 1 porcję
3 szt białka jaja
25 g odżywki białkowej
60 g zmielonych płatków owsianych
10 g wiórków kokosowych
80 g borówek
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki wymieszać w misce. Smażyć placuszki z obu stron na złoty kolor.

Wartości odżywcze: 495 kcal; B:39,8 g T: 14,5 g W:50,6 g

wtorek, 27 lutego 2018

Omlet z kimchi i kurczakiem / kimchi jeon.

Od dłuższego czasu kuchnia koreańska to jedna z moich ulubionych. Dzisiaj mam dla Was swoją dietetyczną wariację na temat jednego z koreańskich klasyków - kimchi jeon, czyli placka z kimchi. Gdy jadałam go w restauracjach nie powalił mnie na kolana - był trochę za suchy i za mało treściwy. Żeby byl bardziej dietetyczny i jego wartości odżywcze były lepsze, zmieniłam go troche w omlet - dając więcej jajek, a dużo mniej mąki.
Nie wiem, czy do kimchi trzeba Was jakoś specjalnie namawiać. To taki koreański odpowiednik naszej kiszonej kapusty - tak samo jest niesamowitą bombą witaminową. Niedługo będę w końcu robić swoje kimchi domowe i wtedy na pewno podzielę się z Wami przepisem, ale póki co jeszcze regularnie wpadam do moich ulubionych miejs, gdzie można kupić dobre kimchi na wynos i jem je bardzo często.
OMLET Z KIMCHI I KURCZAKIEM
Przepis na 1 porcję
2 jajka
80 g piersi z kurczaka
80 g kimchi
20 g mąki ryżowej
20 g zmielonych płatków owsianych
1 łyżeczka oleju 
1 łyżeczka miodu lub cukru trzcinowego
2 łyżki wody
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżeczka sezamu
1 szalotka
pieprz

Kurczaka pokrojonego w cienkie plasterki marynujemy trochę jak na Bulgogi: w sosie sojowym, rybnym, cukrze, pokrojoną w plasterki szalotką i z sezamem. Najlepiej, jeśli zrobimy to dzień wcześniej - nie jest to co prawda wolowina, ale dzięki temu kurczak zyska dużo smaku i będzie niesamowicie kruchy.
W misce roztrzepujemy jajka z wodą, mąką ryżową, zmielonymi płatkami  i pieprzem
Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju, wrzucamy mięso i smażymy okolo 3-4 minuty. Wrzucamy grubo pokrojone kimchi. Mieszamy, rozkładamy wszystko równo na patelni i zalewamy masą jajeczna. Smażymy z obu stron. Najłatwiej obrócić omlet zsuwając go na talerz lub pokrywkę. Drugą opcją jest upieczenie go w silikonowej formie w piekarniku jak frittatę. Podajemy z kolendrą i ewentualnie kiełkami.

Wartości odżywcze: 530 kcal, B: 41,8 g, T:25,6 g, W: 29,5 g.

sobota, 21 października 2017

Owsianka z karmelizowaną dynią.

Dynia to bez wątpienia sezonowy hit jesieni. Króluje na blogach, w kulinarnych magazynach i restauracyjnych menu. Na słodko, na słono, we wszystkich możliwych kombinacjach i połączeniach smakowych. Z pewnością da się z nią zrobić niemalże wszystko. Przyznam Wam się, że nigdy za nią specjalnie nie przepadałam. Zazwyczaj przerabiałam ją na dyniowe puree, które robi wtedy za bazę, swoiste tło dla innych smaków i składników. W ten sposób powstały przepisy na jedno z moich ulubionych ciast dyniowych, w stylu banana bread czy pusztyste, kremowe placuszki dyniowe, jednak tym razem postanowiłam się przełamać i postawić dynię w roli głównej, a efekt końcowy przerósł moje oczekiwania. Jest to chyba jedna z najpyszniejszych moich owsianek. Sprężysta, skarmelizowana dynia z korzennymi przyprawami "robi robotę" i idealnie współgra z uprażonymi orzechami i wiórkami kokosowymi. Warto postawić na dynię hokkaido, która jest chyba jedną z najsmaczniejszych, a do tego charakteryzuje się delikatną skórką, której nie trzeba się pozbywać, a która dodaje dyni dodatkowej struktury w postaci subtelnej chrupkości.
OWSIANKA Z KARMELIZOWANĄ DYNIĄ
przepis na 1 porcję
1/2 malutkiej dyni hokkaido
1 łyżka cukru
2 łyżki wody
odrobina masła
4 łyżki płatków owsianych
1 łyżka otrębów
1 szklanka mleka
1 łyżka orzechów brazylijskich
1 łyżków orzechów włoskich
1 łyżeczka wiórków kokosowych
1/2 łyżeczki cynamonu
2 szczypty kardamonu
szczypta garam masala
szczypta soli

Na patelnię wrzucamy łyżkę cukru i wlewamy dwie łyżki wody. Gdy się zagotuje wrzucamy przyprawy i pokrojoną w kostkę dynię (dynię hokkaido używamy ze skórką, nie ma potrzeby jej obierać). Gdy płyn odparuje wrzucamy odrobinę masła i trzymamy jeszcze chwilę na małym ogniu. Na suchej patelni prażymy grubo posiekane orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych orzechów), gdy lekko się podprażą dodajemy jeszcze wiórki kokosowe i prażymy do zarumienienia. 
Gotujemy owsiankę - zagotowujemy mleko (lub pół na pół mleko z wodą), dodajemy płatki i otręby, gotujemy około 3 minuty, co jakiś czas mieszając. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy pod przykryciem na kilka minut. Przekładamy owsiankę do miseczki, układamy pokrojonego w plasterki banana, karmelizowaną dynię i posypujemy prażonymi orzechami i wórkami.

piątek, 9 grudnia 2016

Koniec z nudnymi jajkami! Śniadanie idealne!

Jajka to jeden z najczęściej wybieranych przeze mnie produktów śniadaniowych - bo jak wiadomo bardzo mądry to wybór - są pyszne, zdrowe i sycące . I chociaż szczerze uwielbiam te wszystkie klasyczne omlety, jajka w koszulkach, jajecznice, sadzone, na miękko, na twardo czy nieco bardziej wymyślne fritatty to zachciało mi się czegoś zupełnie nowego. Koniecznie z zacięciem azjatyckim, bo od pewnego czasu to właśnie moj ulubiony kierunek jedzeniowy. 
Kolendrę trzymam posiekaną, w pudełeczku w zamrażarce - jak większość ludzi zapewne przechowuję natkę czy koperek. Dodaję ją prawie do wszystkiego i myślę, że chyba zjadam pęczek tygodniowo. Sos sojowy, olej sezamowy i sezam zużywam w hurtowych wręcz ilościach. Imbir i limonki zawsze mam w lodówcę, a pastę curry niedługo zacznę kupować w wiaderkach. 
Wracając do jajek - wcześniej byłam jajecznicowym ortodoksem, a wybór dodatków do nich był ograniczony do szynki, boczku, kiełbasy, szczypiorki i pomidorów - boże broń, to nie podlegało żadnym negocjacjom, nic innego w grę nie wchodziło. 
Ostatnio jednak moje jajkowe (jajeczne?) horyzonty się poszerzyły i dzięki temu właśnie mam dla Was fantastyczny przepis, który zaskoczył moje kubki smakowe wielkim i szalonym orgazmem. Ani to jajecznica, ani sadzone, ani omlet - mozliwe, że to danie nie ma jeszcze swojej nazwy lub może tylko to braki w mojej kulinarnej wiedzy. Nazwę to zatem posiłkiem idealnym. Tak idealnym, że smak będzie śnił Wam się po nocach!
JAJKA PO AZJATYCKU
czyli śniadanie idealne
przepis na 2-3 porcje
6 jajek
300g filetu z piersi kurczaka
1/2 małej cukini
1/2 brokuła
1/4 awokado
1 kulka mozzarelli
pomidorki koktajlowe
1/2 czerwonej cebuli
szczypiorek
kolendra
skórka i sok z 1/2 limonki
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego
2 łyżki sosu ostrygowego
1 łyżeczka prażonych ziaren kolendry
3 ząbki czosnku
kawałek 3cm imbiru
dwie łyżki miodu gryczanego
olej do smażenia
przyprawy:
harrisa
garam masala
pieprz
sól

Kurczaka kroimy w kostkę i marynujemy w miodzie, sosie sojowym, sosie rybnym, odrobinie soli, prażonej kolendrze, posiekanym imbirze i przeciśniętym przez praskę czosnku. Najlepiej jeśli odstawimy mięso w marynacie na kilka godzin.
Brokuła dzielimy na małe różyczki. Cukinię ścieramy na tarce na dużych oczkach. Cebulę, pomidory i awokado kroimy w kostkę. Kroimy szczypiorek, mozzarellę szarpiemy na kawałki.
Na patelni rozgrzewamy olej, wsypujemy harrisę i garam masalę, przesmażamy mieszając. Wrzucamy brokuła, wlewamy sos ostrygowy i sok z limonki, po chwilę dorzucamy cukinię, Mieszamy chwilę, po czym dorzucamy kurczaka i czerwoną cebulę, przykrywamy patelnię i dusimy około 5 minut pod przykryciem, od czasu do czasu mieszając. Następnie wbijamy jajka, posypujemy zestem z limonki, ponownie przykrywamy i dusimy do ścięcia się białka - czas zależy od wielkości patelni oraz wielkości/ ilości jajek. Gdy białko sie zetnie ściągamy patelnię z ognia. Wrzucamy mozzarellę, pomiodrki, awokado, szczypiorek i kolendrę. Jak widać na zdjęciach - najlepiej serwować prosto z patelni :)

czwartek, 2 czerwca 2016

Pudding z tapioki.

Pierwszy raz z tapioką zetknęłam się kilka lat temu, gdy w Polsce pojawiły się popularne koktajle herbaciane. Jako wielka fanka żelków nie mogłam się nimi nie zachwycić. Niby podbiły moje serce, ale na długo zapadły w zapomnienie, ponieważ wtedy nie były łatwo dostępne dla zwykłego śmiertelnika. Teraz, gdy sklepy azjatyckie znajdziemy w promieniu kilku kilometrów lub bez problemu zamówimy ją w internecie - nareszcie odkrywam jej uroki w domowym wykorzystaniu. 

Dzisiaj mam dla Was przepis na bajecznie pyszny i bajecznie prosty pudding z tapioki.
PUDDING Z TAPIOKI
przepis na 2 porcje
1/3 szklanki tapioki
2,5 szklanki mleka 
2 łyżki cukru/ksylitolu/syropu
1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
dowolne owoce jako dodatek

Do garnuszka wlewamy mleko i wsypujemy tapiokę. Dodajemy ekstrakt i słodzimy - ja użyłam jednej łyżki ksylitolu i jednej łytżki syropu daktylowego. Można użyć też zwykłego cukru, syropu z agawy lub miodu (jeśli chcemy słodzić miodem to lepiej go dodać dopiero po ugotowaniu tapioki i jej przestygnięciu). 

Gotujemy na małym ogniu, ciągle mieszając bo tapioka niestety bardzo łatwo się przypala, przez około 10 minut - aż masa będzie mieć konsystencję budyniu, a kulki staną się miękkie. 
Odstawiamy na chwilę do lekkiego przestygnięcia, przelewamy w miseczki (lub na przykład do silikonowej foremki). Gdy wystygnie chowamy pudding do lodówki na przynajmniej 2 godziny. Po tym czasie bez problemu możemy przełożyć go na talerz i udekorować dowolnymi owocami.

Możemy według uznania eksperymentować z:
mlekiem - zamiast krowiego użyć mleczka kokosowego lub ulubionego roślinnego
słodzeniem - cukier, ksylitol, syrop z agawy, syrop daktylowy, miód, słodzik
owocami - w zależności od sezonu
opcjonalnie można też dodać na przykład wiórki kokosowe

piątek, 8 stycznia 2016

Pełnoziarniste drożdżówki z jabłkami.

O moich perypetiach z drożdżami pisałam ostatnio, przy okazji drożdżowych racuchów. Z mojego doświadczenia wynika, że nie ma co się drożdży bać, po prostu wymagają one odpowiedniego, delikatnego podejścia. Te drożdżówki robiłam już chyba milion razy i za każdym razem wychodzą tak samo pyszne. Testowałam już różne farsze i formy podania. Dzisiaj mam dla Was przepis na moją ulubioną wersję domowych drożdżówek. Uwaga - bezkonkurencyjnie przebijają te sklepowe.
PEŁNOZIARNISTE DROŻDŻÓWKI
150 g mąki pszennej
150 g mąki pełnoziarnistej (np. pszenna lub inna dowolna)
30 g świeżych drożdży
125 ml mleka 
1 jajko
70 g masła
2 łyżki cukru
szczypta soli

400 ml mleka
4 łyżki kaszy manny
2 łyżki ksylitolu
1 łyżeczka esencji waniliowej

3-4 jabłka
cynamon


Zaczynamy od zrobienia rozczynu - mleko podgrzewamy, ale pamiętamy, że nie może być gorące. Do miski wkruszamy drożdże i zasypujemy je cukrem. Odstawiamy na minutę, po czym mieszamy, aż całkiem się rozpuszczą (najlepiej do mieszania używać drewnianej łyżki). Wlewamy ciepłe mleko. Mieszamy, miskę przykrywamy bawełnianą ściereczką i odstawiamy na około 15 minut w ciepłe miejsce (aż rozczyn się mocno spieni). Rozpuszczamy masło i odstawiamy do przestudzenia.

Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy sól, i robimy wgłębienie. Wbijamy jajko, wlewamy rozczyn i przestudzone masło. Wyrabiamy ciasto rękami przez kilka minut, dokładnie, aż będzie gładkie i elastyczne, ale nie klejące - w razie potrzeby podsypujemy je dodatkowo mąką. Formujemy kulę z ciasta, wkładamy ją do miski, przykrywamy bawełnianą ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na około godzinę.

W czasie wyrastania ciasta szykujemy mus i krem. Jabłka obieramy, kroimy na małe kawałki, doprawiamy cynamonem i dusimy na patelni lub w garnku, podlewając je wodą, aż się rozpadną i powstanie mus.
W garnuszku podgrzewamy 300 ml mleka. Pozostałe 100 ml dokładnie łączymy z kaszą manną, cukrem i ekstraktem waniliowym. Gdy mleko w garnku bedzie gorące wlewamy przygotowaną mieszankę i gotujemy kilka minut, aż masa zgęstnieje. Odstawiamy do przestudzenia (krem zgęstnieje jeszcze bardziej po wystygnięciu).

Gdy ciasto wyrośnie dzielimy je na dwie części. Każdą cienko rozwałkujemy na prostokąt. Smarujemy przestudzonym kremem i jabłkami. Zwijamy w rulon, który kroimy na kilkucentymetrowe kawałki które pionowo ustawiamy w wysmarowanej masłem formie w małych odstępach (nie ciasno obok siebie). Odstawiamy do wyrośnięcia na jakieś 10 minut, w tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni. Pieczemy przez około 20-25 minut (do ładnego zarumienia) bez termoobiegu. 

piątek, 20 marca 2015

Super zdrowa, fit granola (musli).

Na wstępie chciałam Was przeprosić za tak długą ciszę - jednak była ona niezależna ode mnie, spowodowana całkiem paskudną awarią komputera. Ale już jestem i mam dla Was nowy post. Ponownie we współpracy ze sklepem FreeDelikatesy.pl - przygotowałam dla Was przepis na przepyszną, zdrową, fit, domową granolę. Przy takiej granoli wszystkie sklepowe musli mogą się schować albo nawet przestać istnieć. A dzień rozpoczęty takim śniadaniem nie może być zły!
DOMOWA FIT GRANOLA
450 g płatków ( u mnie owsiane, jęczmienne, żytnie i orkiszowe)
1/3 szklanki rozpuszczonego oleju kokosowego
1/2 szklanki syropu daktylowego (można też użyć syropu z agawy)
1/2 szklanki pestek słonecznika
1/2 szklanki wiórków kokosowych
1/2 szklanki orzechów włoskich
1/3 szklanki suszonego mango
1/2 szklanki morwy białej suszonej

W dużej misce mieszamy wszystkie płatki, wiórki kokosowe i pestki słonecznika. W garnuszku podgrzewamy olej kokosowy z syropem daktylowym. Mieszamy i dodajemy do miski z płatkami. Dokładnie mieszamy. Blachę wykładamy papierem do pieczenia na który wykładamy zawartości miski i równomiernie rozprowadzamy. Wstawiamy blachę do piekarnika rozgrzanego do 165 stopni i pieczemy 10 minut. Po tym czasie dodajemy posiekane orzechy włoskie, całość mieszamy i wstawiamy do piekarnika na kolejne dziesięć minut. Dodajemy morwę białą i posiekane mango. Mieszamy i wstawiamy na kolejne pięć minut do piekarnika. Wyjmujemy blachę z piekarnika i studzimy naszą granolę, mieszając ją co jakieś dziesięć minut, aby się nie posklejała. Gdy całkiem wystygnie przekładamy do zamykanych słoików lub puszek.