czwartek, 8 marca 2018

Proteinowe placki owsiane z borówkami.

Wymyślanie kolejnych przepisów na śniadaniowe placki - to nigdy mi się nie znudzi. Dzisiaj mam dla Was kolejny przepis na proteinowe pankejki z użyciem odżywki białkowej (u mnie smak ciasteczkowy). To jeden z tych najprostszych, najszybszych przepisów, z któych można korzystać nawet w bardzo zabiegany poranek - wystarczy wszystkie składniki wymieszać w misce i już można smażyć placki na pyszne, pełnowartościowe śniadanie.
PROTEINOWE PLACKI Z BORÓWKAMI
przepis na 1 porcję
3 szt białka jaja
25 g odżywki białkowej
60 g zmielonych płatków owsianych
10 g wiórków kokosowych
80 g borówek
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki wymieszać w misce. Smażyć placuszki z obu stron na złoty kolor.

Wartości odżywcze: 495 kcal; B:39,8 g T: 14,5 g W:50,6 g

wtorek, 27 lutego 2018

Omlet z kimchi i kurczakiem / kimchi jeon.

Od dłuższego czasu kuchnia koreańska to jedna z moich ulubionych. Dzisiaj mam dla Was swoją dietetyczną wariację na temat jednego z koreańskich klasyków - kimchi jeon, czyli placka z kimchi. Gdy jadałam go w restauracjach nie powalił mnie na kolana - był trochę za suchy i za mało treściwy. Żeby byl bardziej dietetyczny i jego wartości odżywcze były lepsze, zmieniłam go troche w omlet - dając więcej jajek, a dużo mniej mąki.
Nie wiem, czy do kimchi trzeba Was jakoś specjalnie namawiać. To taki koreański odpowiednik naszej kiszonej kapusty - tak samo jest niesamowitą bombą witaminową. Niedługo będę w końcu robić swoje kimchi domowe i wtedy na pewno podzielę się z Wami przepisem, ale póki co jeszcze regularnie wpadam do moich ulubionych miejs, gdzie można kupić dobre kimchi na wynos i jem je bardzo często.
OMLET Z KIMCHI I KURCZAKIEM
Przepis na 1 porcję
2 jajka
80 g piersi z kurczaka
80 g kimchi
20 g mąki ryżowej
20 g zmielonych płatków owsianych
1 łyżeczka oleju 
1 łyżeczka miodu lub cukru trzcinowego
2 łyżki wody
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka sosu rybnego
1 łyżeczka sezamu
1 szalotka
pieprz

Kurczaka pokrojonego w cienkie plasterki marynujemy trochę jak na Bulgogi: w sosie sojowym, rybnym, cukrze, pokrojoną w plasterki szalotką i z sezamem. Najlepiej, jeśli zrobimy to dzień wcześniej - nie jest to co prawda wolowina, ale dzięki temu kurczak zyska dużo smaku i będzie niesamowicie kruchy.
W misce roztrzepujemy jajka z wodą, mąką ryżową, zmielonymi płatkami  i pieprzem
Na patelni rozgrzewamy łyżeczkę oleju, wrzucamy mięso i smażymy okolo 3-4 minuty. Wrzucamy grubo pokrojone kimchi. Mieszamy, rozkładamy wszystko równo na patelni i zalewamy masą jajeczna. Smażymy z obu stron. Najłatwiej obrócić omlet zsuwając go na talerz lub pokrywkę. Drugą opcją jest upieczenie go w silikonowej formie w piekarniku jak frittatę. Podajemy z kolendrą i ewentualnie kiełkami.

Wartości odżywcze: 530 kcal, B: 41,8 g, T:25,6 g, W: 29,5 g.

wtorek, 20 lutego 2018

Kokosowe batony proteinowe.

Dziś mam nowy przepis dla osób korzystających z odżywek białkowych. Wymyślanie nowych przepisów proteinowych nigdy mi się nie nudzi - po każdym nowym "zachłyśnięciu się" nową wersją koktajlu, placków, deserów czy batonów, po pewnym czasie szukam czegoś nowego. Ten, kto pilnuje diety i wylewa siódme poty na siłowni wie, że jedną z odwiecznych, zdradzieckich pokus są słodycze. Wie też, że niestety trzeba ich unikać, bo z punktu widzenia wartości odżywczych są zupelnie bezsensowne - są toną cukru i paskudnego, niezdrowego tłuszczu. Ja bez słodyczy żyć nie mogę, dlatego szukam takich zastępstw, które wpisują się w dietę i spokojnie można je uwzględnić w codziennym kalkulowaniu posiłków. Świetnie sprawdzają się jako przekąska na drugie śniadanie.
KOKOSOWE BATONY PROTEINOWE
przepis na 10 porcji
160 g masła orzechowego
80 g płatków owsianych gorskich
80 g płatków owsianych zmielonych
100 g odżywki białkowej (u mnie smak ciasteczkowy)
150 g mleka
30 g suszonych daktyli
20 g wiórków kokosowych

Mleko z masłem orzechowym podgrzewamy w rondelku na małym ogniu, mieszając rózgą. Gdy masa będzie ciepła i jednolita dodajemy płatki w całości i płatki zmielone oraz odżywkę białkową, cały czas energicznie mieszając. Dodajemy wiórki i posiekane daktyle. Masę mieszamy łyżką. Ciepłą od razu przekładamy do pojemnika. Ja część zrobiłam w silikonowej foremce, a część w pojemniku plastikowym, wyłożonym papierem do pieczenia. Obie formy się sprawdzają, ta w wersji batonów jest oczywiście wygodniejsza. Batony wstawiamy do lodówki. Można je przechowywać do tygodnia.

Wartości odżywcze w 1 porcji: 230 kcal, B:14,3 T: 12 g W: 15,9

sobota, 21 października 2017

Owsianka z karmelizowaną dynią.

Dynia to bez wątpienia sezonowy hit jesieni. Króluje na blogach, w kulinarnych magazynach i restauracyjnych menu. Na słodko, na słono, we wszystkich możliwych kombinacjach i połączeniach smakowych. Z pewnością da się z nią zrobić niemalże wszystko. Przyznam Wam się, że nigdy za nią specjalnie nie przepadałam. Zazwyczaj przerabiałam ją na dyniowe puree, które robi wtedy za bazę, swoiste tło dla innych smaków i składników. W ten sposób powstały przepisy na jedno z moich ulubionych ciast dyniowych, w stylu banana bread czy pusztyste, kremowe placuszki dyniowe, jednak tym razem postanowiłam się przełamać i postawić dynię w roli głównej, a efekt końcowy przerósł moje oczekiwania. Jest to chyba jedna z najpyszniejszych moich owsianek. Sprężysta, skarmelizowana dynia z korzennymi przyprawami "robi robotę" i idealnie współgra z uprażonymi orzechami i wiórkami kokosowymi. Warto postawić na dynię hokkaido, która jest chyba jedną z najsmaczniejszych, a do tego charakteryzuje się delikatną skórką, której nie trzeba się pozbywać, a która dodaje dyni dodatkowej struktury w postaci subtelnej chrupkości.
OWSIANKA Z KARMELIZOWANĄ DYNIĄ
przepis na 1 porcję
1/2 malutkiej dyni hokkaido
1 łyżka cukru
2 łyżki wody
odrobina masła
4 łyżki płatków owsianych
1 łyżka otrębów
1 szklanka mleka
1 łyżka orzechów brazylijskich
1 łyżków orzechów włoskich
1 łyżeczka wiórków kokosowych
1/2 łyżeczki cynamonu
2 szczypty kardamonu
szczypta garam masala
szczypta soli

Na patelnię wrzucamy łyżkę cukru i wlewamy dwie łyżki wody. Gdy się zagotuje wrzucamy przyprawy i pokrojoną w kostkę dynię (dynię hokkaido używamy ze skórką, nie ma potrzeby jej obierać). Gdy płyn odparuje wrzucamy odrobinę masła i trzymamy jeszcze chwilę na małym ogniu. Na suchej patelni prażymy grubo posiekane orzechy (oczywiście możecie użyć dowolnych orzechów), gdy lekko się podprażą dodajemy jeszcze wiórki kokosowe i prażymy do zarumienienia. 
Gotujemy owsiankę - zagotowujemy mleko (lub pół na pół mleko z wodą), dodajemy płatki i otręby, gotujemy około 3 minuty, co jakiś czas mieszając. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy pod przykryciem na kilka minut. Przekładamy owsiankę do miseczki, układamy pokrojonego w plasterki banana, karmelizowaną dynię i posypujemy prażonymi orzechami i wórkami.

czwartek, 22 czerwca 2017

Hotel Młyn Klekotki czyli o cudownym miejscu.

Przymknijcie oczy.
Wyobraźcie sobie idealne miejsce na relaks. Na zerestowanie się i oderwanie od rzeczywistości. Na regenerację sił.
Ja wtedy widzę dużo kojącej oczy zieleni. Las. Koniecznie jakąś wodę, najlepiej taką która uspakajająco szumi. Miejsce nieco odludne, oddalone od cywilizacji. Jest tam cisza, spokój. Takie miejsce, w którym czas płynie wolniej, a Ty zupełnie zapominasz o tym, żeby spoglądać na zegarek.
Ja, nieco przypadkowo, znalazłam takie moje idealne miejsce, a nawet można powiedzieć, że to ono znalazło mnie. Dzisiaj chcę Wam o nim opowiedzieć.

Hotel Młyn Klektoki zgłosił się do mnie, żebym im trochę pomogła - głównie z kuchnią - jako, że od paru lat na co dzień z zawodu jestem kucharzem. Zmiany miały sprawić, że jedzenie będzie odzwierciedlać klimat tego miejsca i będzie jego dopełnieniem.
Zabytkowe, odrestaurowane wnętrza, super nowoczesne, ale stworzone w starej stodole SPA, zabytkowe elementy, podkreślanie  i celebrowanie natury na każdym kroku. To chyba właśnie ta wszechobecna natura tak świetnie wpływa na samopoczucie. Wszędzie mamy piękne drewna, często surowe, które pojawiają się w elementach wystroju zarówno jako atrybuty funkcjonalne jak i czysto dekoracyjne. Dekoracjami są też gałązki, zioła, zboża. Delikatność, natura i harmonia - to dla mnie słowa najbardziej trafne, gdy myślę o Klekotkach.
Moim głównym zadaniem było stworzenie nowego menu w hotelowej restauracji. Jedzenie miało być  w moim stylu - zdrowsze, lżejsze, bardziej dopasowane do miejsca. Postawiłam na lokalność, sezonowość i atrakcyjną prostotę w pysznym wydaniu. W daniach wykorzystałam zdrowe kasze, pełnoziarniste lub razowe mąki, mięso od lokalnych hodowców, sery z pobliskiej Farmy Koziej, mazurskie ryby z miejscowych stawów,w sezonie zioła i warzywa z własnych upraw, chleb własnego wypieku, czy unikalne produkty - takie jak na przykład łubin.
Stworzyłam kartę zawierającą ciekwe propozycje dla wegetarian, wegan czy bezglutenowców. Starałam się, by dania były zdrowe, pyszne, lekkie i atrakcyjne wizualnie, jednak bez malowania po talerzach i przerostu formy nad treścią. Celem było skomponowanie takich dań, które będą spójne z tym miejscem, z jego misją, które będą celebrowały lokalność, bazowały na sezonowo dostępnych produktach. Żeby były ucztą dla oczu, żołądka i duszy, Dania takie, po których czujemy się dobrze i lekko, by móc w pełni cieszyć sie bogatą ofertą Spa czy też pójść na spacer, w celu odkrywania uroków okolicy.
Grzanka zapiekana z kozim serem i konfiturą dereniową z chili / Filet z sandacza w sosie berneńskim na pęczotto z groszkiem i pieczoną pietruszką / Bliny gryczane z kozim twarożkiem, czarnuszką i cebulką karmelizowaną / Krem z białych warzyw z pudrem ze słonecznika i oliwą szczypiorkową
Rosół z zagrodowego drobiu, z orkiszowymi kołdunami i lubczykiem / Pęczotto z pieczonymi warzywami korzeniowymi i czipsami z jarmużu / Pierogi razowe z lokalnym serem i łubinem / Tatar wołowy siekany, grzybki marynowane, ogórek kiszony, cebula, żółtko
Zapiekana kasza gryczana z grzybami i kozim serem / Filet z pstrąga z pesto ziołowym, warzywami i pieczonymi ziemniakami / Carpaccio z buraka, pieczony w ziołach łubin, roszponka / Kacze udko z ziołowymi kluseczkami i karmelizowaną cebulką
Sezonowe owoce zapiekane pod owsianą kruszonką, podane z lodami / Ziołowe kopytka z palonym masłem i kozim serem dojrzewającym / Gulasz z sarny na puree pietruszkowym z jabłkiem grillowanym / Dojrzewająca polędwiczka wieprzowa, chutney rabarbarowy, pesto ziołowe, grzanki
Rilletes z gęsi, domowe pikle i chleb własnego wypieku / Pierś kurczaka zagrodowego na kaszy jaglanej z warzywami / Filet ze szczupaka w śmietanie w papilotach, na puree pietruszkowym z brukselką / Kotleciki łubinowo-orkiszowe na sałatach z majonezem ziołowym
Placki ziemniaczano-cukiniowe z kwaśną śmietaną / Krem z zielonego groszku z chipsami boczku i kozim serem dojrzewającym / Policzki wieprzowe w porto z kaszą gryczaną i groszkiem / Schab z kością pieczony w miodzie i kwasie chlebowym na kaszy owsianej z pieczonymi warzywami korzeniowymi

O Klekotkach mogłabym opowiadać godzinami. I moi znajomi są mi świadkami, że tak właśnie było. Ach, te Klekotkowe okolice - moglabym o nich opowiadać godzinami. Nadmienię, że spędziłam tam czas, które ewidentnie jest najmniej atrakcyjny w całym roku - przełom zimy i wiosny. Szara plucha, łyse drzewa i dużo błota - a i tak uwielbiałam spacery i zachwycałam się czymś na każdym kroku. W każdą sobotę na nordic walking zabierze Was Dziadek Miodek, który jest cudowną duszą tego miejsca. Po pierwsze prowadzi wyżej wspomniane niesamowite spacery. Zawsze jest w stanie zaskoczyć, trasy zmienia chyba prawie za każdym razem, według sobie tylko znanych wytycznych - może zależy to od nastroju, pogody, uczestników czy też kaprysu. Okoliczne tereny zna jak własną kieszeń - mieszka tam od kilkudziesięciu lat. Ma ogromną widzę historyczną i posiada pełny wahlarz anegdot i legend. Na spacerze może pokaże Wam, gdzie mieszkała Krysia Krahelska, która pozowała do świetnie znanego wszystkim pomnika Syrenki Warszawskiej. Zaprowadzi do pięknych, porośniętych mchem grobowców rodziny Dohnów, które ulokowane są na wzgórzu i naprawdę robią ogromne wrażenie. A w trakcie przystanku na opowieści znajdziecie gdzieś schowaną butelkę z przepyszną nalewką, którą - jak Dziadek twierdzi - zostawili tam sami Krzyżacy!
Po spacerze siądziecie z Dziadkiem w sali kominkowej, gdzie poczęstuje Was swoją herbatką, skomponowaną z własnoręcznie zebranych ziół. Opowie Wam o historii Młyna i okolic. Jest niesamowitą skarbnicą wiedzy. Oprócz tego Dziadek piecze też chleby. Ale jak on je piecze! W stojącym pod sześciusetletnim dębem piecu, opalanym drewnem. Przez kilka tygodni z rzędu towarzyszyłam Dziadkowi przy tej czynności i było to po prostu hipnotyzujące. Zapach palonego drewna, oczekiwanie, wyciąganie i dotykanie gorących chlebów. Nic na świecie nie może się równać ze smakiem tego odrywanego palcami chlebka, który parzy w ręce i tak przyjemnie pachnie. Najprzyjemniej. Pachnie jak dom, jak ciepło i bezpieczeństwo. Tak mogłaby pachnieć miłość. 

Ludzie, którzy tam pracują i których miałam przyjemność poznać i spędzić dużo czasu - są naprawdę niesamowici. Ciepli, otwarci i życzliwi. To oni tworzą rodzinną atmosferę tego miejsca. Nie jest to w dzisiejszych czasach często spotkane - szczególnie w dużych miastach. Dlatego jest to tak niesamowite. To sprawia, że w Klekotkach można się tak doskonale zrelaksować, odpocząć i cieszyć wszystkimi ich urokami. A tych uroków Klekotki mają wiele - gdzie człowiek nie spojrzy to zobaczy coś piękego.

Pamiętajcie koniecznie, żeby w nocy siąść sobie na ławeczce na dziedzińcu lub przy stawie - i spojrzeć w niebo. Nigdzie dotąd nie widziałam takich gwiazd jak tam. A jeszcze lepiej - siądźcie sobie w stojącym w ogrodzie jaccuzi i z niego podziwiajcie przepiękny nieboskłon, popijając przy tym pyszne wino i rozkoszujcie się tym, jak energia wszechświata i natury ładują wasze wewnętrzne baterie.

Jeśli szukacie miejsca, w którym moglibyście odpocząć, oderwać się od miejskiego zgiełku, ukoić zszarpane nerwy. Jeśli chcecie ponapawać się w spokoju ciszą i naturą. Jeśli chcecie spędzić aktywnie czas na świeżym powietrzu. Jeśli chcecie zaznać luksusowego relaksu we wspaniałym Spa.

To wszystko i wiele więcej znajdziecie w Klekotkach. Zapewniam Was, że jest to istny raj na Ziemi. Miejsce w którym czas płynie zupełnie inaczej. Miejsce, w którym panuje kojąca cisza. Miejsce naładowane pozytywną energią, którą nas obdarowuje. Nawet dwa dni tam spędzone są w stanie zmienić Wasze podejście do życia, tchnąć Was witalność i nabrać dystansu do tego, co dotyka Was w życiu codziennym.

Cieszę się, że było mi dane rozkoszować się bliskością natury w Klekotkach i dołożyć swój wkład w tworzenie tak cudownego miejsca, które teraz z czystym sumieniem i absolutnym przekonaniem polecam każdemu.

Zapraszam Was do wirtualnego odwiedzenia Klekotek - na Facebook'u i stronie www a w przyszłości - moze również realnie :)