poniedziałek, 23 września 2013

Migawki z Food Blogger Fest III.

W sobotę byłam na kolejnej edycji Food Blogger Fest. Tutaj znajdziecie migawki z Food Blogger Fest II. Po raz kolejny nie udało mi się wyjąć aparatu z torebki, mam więc dla Was porcję zdjęć z telefonu. Muszę przyznać, że ta edycja było lepsza pod względem organizacyjnym. Szkoda jednak, że prelegenci mieli tak mało czasu na swoje prezentacje. Ja wyrzuciłabym dwie lub trzy ostatnie, a wydłużyła czas Grześka Łapanowskiego i Łukasza Węgrzyna. 

Cała impreza zaczęła się od prezentacji Grześka Łapanowskiego, który jak zwykle oczarował i rozbawił wszystkich na sali. Następnie Grzegorz Chruścielewski opowiadał o SEO i Google. Dowiedziałam się trochę nowych rzeczy, cennych wskazówek, wiem co poprawić i jak sprawić, żeby mój blog był łatwiejszy do odnalezienia w sieci. Kolejną była prezentacja Michała Pietniczka o tym, czemu warto prowadzić video blogi. To, co mówił miało sens, zaprezentowane przez niego filmiki ponownie jednak przypomniały mi dlaczego wzbraniam się przed taką wersją blogowania. Podobno jednak jest to nie do uniknięcia... Potem szybka przerwa na kawę i coś słodkiego (ach te nieszczęsne croissanty i ptasie mleczko - jak ciężko im się oprzeć). Następnie o współpracy z firmami mówiła Małgorzata Walendziewska. Nie dowiedziałam się niestety nic nowego. Jako następnego, znowu mogliśmy posłuchać Łukasza Węgrzyna. Szkoda, że w większości mówił dokładnie o tym samym, co w zeszłym roku. Ponownie nie wystarczyło niestety czasu na pytania. Następnie wystąpił Maciej Nowak, który miał opowiadać o pracy krytyka kulinarnego. Samoistnie jednak przerodziło się to w narzekanie na poziom polskiej gastronomii. 

Była to tak naprawdę ostatnia prezentacja, którą wysłuchałam w całości, bo następnie uciekłyśmy już na obiad, bo dochodziły nas zapachy z kuchni Grzegorza Łapanowskiego. Nie udało nam się oczywiście spróbować wszystkiego, ale to, co nam się udało zjeść było pyszne. Najlepsze chyba pęczotto z grzybami (chętnie zdobyłabym przepis), trio z kaszanki, buraka i sera koziego z miodem też było pycha. Desery nieco za słodkie, ale smakowite. Później okazało się, że na zewnątrz, w food trucku, czekają burgery od Meet Meat (pysznościowe!). Potem były już miłe ploty z fajnymi ludźmi w oczekiwaniu na warsztaty.

Skuszona, zapisałam się na warsztaty z wiedzy o winie. Niestety okazało się, że podobno zeszłoroczne były dużo lepsze, a też zupełnie nie umywały się do warsztatów, które miałam kiedyś w Centrum Wina.
Cudownie było móc znowu wziąć udział w konferencji, spotkać świetnych ludzi, dużo się pośmiać i porozmawiać. Za cudowne towarzystwo dziękuję głównie Paulinie ze Smakowitego Kąska, z którą (jak widać na załączonym zdjęciu) świetnie robimy wspólne dziubki :)

9 komentarzy:

  1. Po zdjęciach widać, że bardzo profesjonalna impreza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana!:) Mam nadzieję, że częściej będziemy się spotykać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz masz do mnie całkiem niedaleko :P Przyjeżdżaj na kawę!

      Usuń
  3. Wszystko super tylko... dlaczego dziubki do zdjęcia >:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No przecież dziubki są obowiązkowe! :P

      Usuń
  4. super impreza, pełno pyszności, no i ten torcik wedlowski z indywidualną dedykacją, to świetny pomysł na prezent!

    OdpowiedzUsuń
  5. Marto! muszę Ci powiedzieć, że uratowałam Twój torcik wedlowski, bo pani, która tworzyła tort dla Ciebie napisała "Fed me better" - jednym słowem zjadła jedno "e", akurat się jej przyglądałam i powiedziałam, że jeszcze jedno "e", trochę się przeraziła, ale coś tam zeskrobała i się zmieściło;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, dziękuję! Teraz się wyjaśniło, czemu miałam napisane "feedme" razem :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...